Ostatnio uwielbiam granatowe cienie, do wszystkiego mi pasują. Zobaczcie sami!

1. Tradycyjnie zaczynam od nałożenia korektora pod oczy (Dermacol) i bazy pod cienie (Hean, Stay On). Następnie wybieram perłowy cień w kolorze jasnego, chłodnego złota (Sleek, Storm) - nakładam cień na wewnętrzny kącik oka oraz na ruchomą powiekę ,mniej więcej do połowy powieki.

2. Cień w kolorze ciemnego, zgaszonego granatu także perłowy (Sleek, Storm) nakładam od połowy powieki do zewnętrznego kącika. Pokrywam powiekę lekko ponad załamanie.\

3. Pędzelkiem do blendowania rozcieram granice między cieniami.

4. Na dolnej powiece maluję dość grubą kreskę przy pomocy płaskiego pędzelka i granatowego, matowego cienia (mój ulubiony Midnight Garden z Sleek, Monaco).

5. Przy pomocy pędzelka do blendowania (na zdjęciu boski pędzelek "kulka" z Essence, polecam!) rozcieram cień.

6. Dodatkowo na perłowy granat nałożyłam odrobinę sypkiego cienia w kolorze pieknej czerni roziskrzonej mnóstwem szmaragdowych drobinek (Barry M, Dazzle Dust 98, który dostałam od simply_a_woman:* ). Oczywiście ten krok można pominać lub po prostu przyciemnić granat odrobiną czerni.

7. Dolną powiekę i górną (ale nie wewnętrzny kącik oka) obrysowałam niebieską kredką (Vipera, Ikebana Lagoon).

8. Teraz wystarczy tylko wytuszować rzęsy i gotowe:). Nie pamiętam jakiego tuszu użyłam, ale obstawiam Kobo Lash Modeling Mascara.
Pozdrawiam serdecznie,
Kleopatre :)


Przepiękny makijaż i do tego wykonany kosmetykami w przystępnych cenach - brawa dla autorki :)