Imię: Ania
Nick: Żużu
Blog: lejdidred.blogspot.com
Modowe zainteresowania: Interesuje mnie styl ulicy, ciekawe zestawy stworzone za niewielkie pieniądze. Ani trochę nie pociąga mnie moda z wybiegów.
Ulubiony dodatek: Dodatki to ogólnie moja ulubiona część stroju. A pytanie kobiety o jeden konkretny powinno być prawnie zakazane;)
Z domu nie wyjdę bez:...Jakie „nie wyjdę bez"? Zawsze o czymś zapomnę!
Pierwsze, co robię rano: Przytulam się do ukochanego i śpię dalej...
W torebce mam zawsze: wielki bałagan i mnóstwo „najpotrzebniejszych rzeczy na świecie".
Motto: nie posiadam.
Cieszymy się, że zgodziłaś się z nami porozmawiać :) Możesz krótko opisać swojego bloga? Czemu poświęcasz na nim najwięcej miejsca?
Rozmowa z Wami to dla mnie wielka przyjemność;) Mój blog jest takim małym zakamarkiem w Sieci, gdzie pokazuję to, co lubię, czyli ciuchy. Staram się nie mieszać tego z moim prywatnym życiem, ale nie zawsze wychodzi. W „realu" jestem straszną gadułą i czasem przekłada się to na moje posty. Ogólnie do blogowania podchodzę na luzie i czerpię z tego wielką przyjemność. Przez swoją stronkę staram się ludziom przekazać trochę swojego pozytywnego nastawienia do świata, oraz pokazać, że o ciuszkach nie trzeba na poważnie;)
Przeglądając Twojego bloga ma się wrażenie swojskości i przytulności. Jak uzyskałaś taki efekt? :)
Sam się stworzył;) To chyba właśnie zasługa mojego podejścia do blogowania: nie robię niczego na siłę, nie staram się pisać o modzie profesjonalnie. Myślę, że przyczyniło się do tego również moje uwielbienie do kolorów i motywów folkowych, którymi przyozdobiłam bloga i z których czerpię inspiracje do swoich zestawów.
Co było powodem do założenia bloga? Czy pochłania on rzeczywiście tak dużo czasu? Skąd czerpiesz inspiracje na posty?
Moja odpowiedź będzie pewnie taka sama, jak większości blogerek. Po prostu gdzieś, kiedyś natknęłam się na szafiarki, mocno zajawiłam i postanowiłam stać się jedną z nich. Tworzenie postów rzeczywiście jest dosyć czasochłonne, ale po kilku miesiącach doszłam do perfekcji w planowaniu poszczególnych etapów tworzenia notki, tak aby nie kolidowały z resztą zajęć...Lub też tak planuję resztę zajęć, aby nie kolidowały ze stworzeniem notki;)
Zdradź nam, co jest Twoją ulubioną rzeczą w szafie. Czy zdarzało Ci się kupić coś dla sentymentu i później praktycznie tego nie ubierać?
Jak już wspomniałam, pytanie o ulubioną rzecz powinno być zakazane;) Nie mam jednej, wybranej. Bardzo przywiązuję się do ubrań i wiele z nich ma swoje miejsce w mym serduchu, dlatego nie mogłabym im tego zrobić i wybrać tę jedną rzecz „naj". Nie kupuję dla sentymentu, ale zdarza mi się nie chodzić w niektórych rzeczach, bo do mnie jednak nie pasują (głównie łupy z lumpeksów), lub jest mi ich szkoda. Do tej drugiej grupy należy chociażby sweter zrobiony przez moją Mamę i niektóre sukienki. Chyba obawiam się „znoszenia" najlepszych ciuchów, które przecież powinny żyć wiecznie.
Musimy przyznać, że wyłamujesz się z kanonu popularnych blogerek. Lansujesz modę nie tylko dla rozmiaru S. Jak się czujesz z tym, że prawdopodobnie inspirujesz dziewczyny i dodajesz im pewności siebie?
Jeśli tak naprawdę jest, jeśli w jakiś sposób wpływam na podniesienie samooceny u moich czytelniczek, to cel mojego bloga został osiągnięty i bardzo mnie to cieszy! Tak, stoję na krawędzi. Nie noszę rozmiaru S, ale spokojnie, jeszcze mieszczę się w typowej rozmiarówce Inditexu;) Wyznaję zasadę, że nie sztuką jest się dobrze ubrać mając figurę modelki- sztuka zaczyna się wtedy, kiedy ubiorem trzeba zamaskować pewne mankamenty figury.
Co uważasz o kupowaniu w lumpeksach? Czy aby prowadzić bloga trzeba mieć dużo kasy na najnowsze i najmodniejsze ciuchy?
Jasne, że na najnowsze i najmodniejsze ciuchy trzeba mieć dużo kasy, ale mnie nie są one do szczęścia potrzebne, bo jak ubierzemy się od stóp do głów w metki, to będziemy wyglądać...nudno, a obok nas na ulicy przejdzie kilka dziewczyn w podobnych zestawach. Łupy z lumpeksów stanowią pokaźną grupę w mojej szafie i właściwie jest tak od zawsze. Bawi mnie troszkę obecna moda na ubrania z drugiej ręki, ale tylko dlatego, że z sentymentem wspominam czasy, kiedy na zakupach z mamą rozglądałam się dookoła, czy nie ma w pobliżu kogoś znajomego, żeby nie było obciachu. Teraz nastała złota era ciucharni, a ze znajomymi dzielę się adresami, lub robimy wspólne wypady. Patrzcie, jak ten świat się zmienia;)
Co dla Ciebie oznacza bycie modną? Podążasz za trendami?
Określenie „bycie modną" w ogólnym rozumieniu ma dla mnie raczej pejoratywne znaczenie. Kojarzy mi się ze ślepym podążaniem za najnowszymi trendami, które niekoniecznie wszystkim pasują, a co za tym idzie z brakiem własnego stylu. Oczywiście, śledzę „co w modzie piszczy", ale nie ma to większego wpływu na to, co ubieram. Jeżeli jednak jakiś trend wyjątkowo mi się podoba, to z niego korzystam, czemu nie? Często jednak odczekuję, aż przestanie być na topie, bo spotkanie osoby ubranej w to samo potrafi bardzo zepsuć humor;)
Spotykasz się z krytyką? Jak sobie radzić z nieprzyjemnymi często ocenami?
Krytyka to raczej domena popularnych blogów. Mój do nich nie należy, więc też nie muszę się martwić chamskimi i bezproduktywnymi komentarzami anonimów. Jeśli jednak taki się zdarzy, o dziwo, nie sprawia mi tak wielkiej przykrości, jak myślałam. Konstruktywne komentarze zaś są przeze mnie mile widziane i mówiąc szczerze wolę takie od tych typu: „fajnie:)". Negatywne opinie są nieodłącznym elementem internetowego świata i ktoś, kto z własnej woli wystawia swój wizerunek na ocenę powinien być tego świadomy- trzeba mieć silną psychikę i wysoką samoocenę, aby nie zwariować;)
Jaki masz cel, jeśli chodzi o bloga? Kim chcesz zostać w przyszłości? :)
Blog, od samego początku swego istnienia, miał być moją odskocznią od codzienności. Szybko jednak stał się jej częścią i jak tak dalej pójdzie, to boję się, że ten internetowy potwór na dobre mną zawładnie;) Wpłynął nawet na temat mojej pracy licencjackiej, która dotyczyć będzie reklamy na blogach. Cel nadal jest ten sam- blogowanie ma sprawiać mi przyjemność. Pewnie, że chciałabym, aby stał się bardziej popularny i profesjonalny, ale nic nie dzieje się przypadkiem.
A przyszłość jest dla mnie jedną, wielką zagadką, ale chcę nią pokierować tak, aby móc pracować z pasją.
Ostatnie pytanie – jaki jest Twój sposób na udaną stylizację? :)
Tak naprawdę nie mam takiego sposobu... Czasami zestaw tworzy się sam i jest jednym z moich ulubionych, czuję się w nim dobrze, a czasem nastoję się przed szafą, a i tak nic ciekawego z tego nie wyniknie. Jeśli jednak miałabym pokusić się o jedną radę, to postawiłabym na dodatki. One potrafią zmienić zwykły strój w ciekawą stylizację z charakterkiem. Wystarczy do jeansów i białego podkoszulka dodać naszyjnik, bransoletki, albo kolorową chustę i już wyróżniamy się z tłumu.
